Nie oglądam się za siebie

 


 A kiedy utkwię w prześwicie

 Pomiędzy niebem a ziemią,

Gdy chandra dręczy obficie

I braknie wśród ludzi chemii,


I kiedy się wszystko psuje -

Jestem śmiertelnie bezradna,

Nie potrafię i żałuję,

Lecz opcja to przecież żadna.


Nie zepsuję wszakże tego,

Czego już zepsuć nie można,

Z ziemi - tak blisko do nieba,

Lecz z dążeniami ostrożnie!


Sny-latawce mkną do niebios,

Zerwały nitkę uwięzi,

Z rozkoszą tańczą nad ziemią,

Swoboda podniebna nęci.


Pomiędzy niebem a ziemią 

Jest nisza do wypełnienia.

Oby się w pauzę nie zmienił,

Pokaźny fragment istnienia.


Myśli gonią za wolnością, 

Która przestworzom jest dana.

Odetnę się od zaszłości!

Przyszłość? Tę będę pisała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chandra

Nocą....

Sen wieczny

Nie jestem już...

Książka - "Tajemnice życia"

Fortuna