Posty

Przesłanie wiersza

Obraz
 Jakby oczy, a pusty oczodół, Zabrakło w oczach życiowej passy, Lecz nie dorobię chmurnego credo, Nie stworzę rymowanej terapii. Nie napiszę, że jestem przedmiotem, Do tego cudzym, od lat trzydziestu, Nie opiszę worka kłopotów, Nie wspomnę w wierszu o braku szczęścia. Lecz wybiorę się w pierzaste chmury, Potem do Niebios - zerknę na Boga, Na ziemi w woni kwiatów zatonę, Dogonię wiatr i pogubię drogi. Ze słów wycisnę aromat lata, Skrzydła uniosą mnie w miody słońca, W metaforach zamknę zwykłe daty, Wraz z Pegazem stworzę wiersz gorący.

Światła

Obraz
 latarnie gwiazd na niebie oświetlają ścieżki snom i iluzjom  księżycowym piórem spisuję  myśli i wizje gdy grafit nieba płowieje  w nocnych marzeniach tworzą się   prześwity słońce czerwoną lampą zakwita  na linii horyzontu piórem brzasku zapisuję bezsenne urywki zdań i emocji a sufit ciąży nad głową jakby składał się z wczorajszego dnia czy myśl która zrodzi się o świcie  zakwitnie za dnia światło dzienne zapala Bóg dzień to czas zegarka tu wszystko robię na czas nie piszę nie mam czasu tu bywam panem życia i codziennie próbuję  dogonić jutro

Jesienna pani

Obraz
Śniedzią pokryta złota słoneczność, Tuż nad ziemią słońce świat okrąża, W sukni z nostalgii pani jesienna Z tęskną myślą wędruje w przestworzach.  A dojrzałą urodę przetyka Niteczką srebrnych wspomnień we włosach, Jej dawny świat w mgnieniu czasu znika. Wiatr jak dawniej powiewem się droczy, Jak niegdyś gna z przyśpiewką miłosną. A rozmarzone wokół zmarszczek oczy Pamiętają sny z odległej wiosny. Czy jesień życia szczęściem zaskoczy? Słychać szepty i liści szelesty, Czasu szepty o zmierzchu i świcie, Czy czas przywieje pieśni miłosne, Czy może  skończy jesienne życie?

Jak człowiek

Obraz
Pośrodku lata wicher się zerwał, Tumanem powietrza tłucze w drzewa. Jakby do walki z losem się zabrał - Zapełnia pustkę czymś, czego nie ma.  Na otwartej łące przed siebie gna, Jakby chciał czarne myśli pożegnać. Czy widzi nadzieję pędzący wiatr, Czy deszczem opłakuje złą przeszłość? I wściekły z gałęzi liście strąca, Pomiędzy obłoki pędzi chmury, Nie pozwoli uśmiechnąć się słońcu. I jest straszliwie, i jest ponuro! Konary drzew ku ziemi pochylił, Zgięły się czołobitnie korony, Wicher wyje i świszcze złowróżbnie, Rozsierdził się tak - jak człek szalony. Pośrodku lata - zamknięte okna, Pęd tłucze w szyby jak potępiony. Natura ma w sobie zło i dobroć, W końcu uśnie wiatr - walką zmęczony.

Wrota poezji

Obraz
Gdy niepoezja staje się poezją, A o poezji mówią, że to nędza, W wytrawnych rymach nie widzą finezji, Czas zamknąć wrota słów i słów zaprzestać. I nie przepraszać zdruzgotanej weny, Nie walczyć z wiatrakami jak w przysłowiu, I garstkę metafor ukryć w milczeniu, Kiełkujące myśli zatrzymać w głowie. Zamknąć na chwilę wierzeje do świata, Te zaczarowane i gwiezdne wrota, Poszukać w horoskopie dobrej daty, Gwarzyć z weną od poranka do zmroku. I dać czas srebrzystemu księżycowi, By opowiedział bezsenne historie, Obudził poetyckie wizje w głowie, Na nowo otworzył wrota poezji.

W poszukiwaniu Wysp Szczęśliwych

Obraz
 Nocą zamieniam się w liście, Całe czarne w nocnym tchnieniu, Malowane losem myśli Tęsknią do odosobnienia. Lub ciemność w górę unosi  Na srebrzyste gwiezdne łąki, Nie muszę zasłaniać oczu, Gdy duch odpoczynku łaknie. A rankiem staję się rosą, Rosa zwykle słodko płacze, W trawie ludzkie sny nie bolą, To wdzięczne wodne korale. Za dnia w dzienne światło stroję  Zmęczoną duszę i ciało, I ogniem szaleństwa płonę, Gdybyż odpocząć się dało! Myśli wędrują po niebie, Gdybyż słonkami się stały! Ja, chmurny pył, szukam ziemi, Gdzie czas bywa doskonały. Szukam na świecie przystani. A tego świata tak mało!!! Wciąż nie znajduje wytchnienia Sterane frasunkiem ciało. *** Wyspy Szczęśliwe - to w mitologii greckiej rajska kraina na zachodnim krańcu ziemi (lub część  Hadesu), przeznczona dla ludzi szlachetnych. Jak widać w moim powyższym wierszu Wyspy Szczęśliwe, to nie tylko marzenie Konstantego Ildefonsa  Gałczyńskiego.

Nie w pełni i nie do końca

Obraz
 Niechęć - ze swej natury niechętna I antypatyczna sama w sobie, Nie odpychając - umie odepchnąć Wszystko. Nigdy nie wróży na dwoje. Niechęć - nie wróży właściwie wcale, Wyobraźnię ma - by się okopać Niewidzialnym murem albo ścianą -  Odrazy i opornego wzroku. Sama z siebie - zwykle wystarczalna, W swojej istocie zwinięta w kłębek, Chwilami dusi za suche gardło, Podobne do zaciśniętej pięści.  Człowiek w swojej prywatnej skorupce, Zamknięty w podwojach własnej ciszy, Potrafi słowem odepchnąć wszystko. Czy to dusza,  czy otoczka duszy? Lecz odległa myśl w głowie pamięta Życzliwość daną ludzkiej naturze I poza tą sprawdzoną  otoczką - Z cichą rozpaczą tęskni do ludzi. *** Robot stwierdził jednoznacznie: Zostanę człowiekiem, jeśli zdanie zmieniać zacznę.