Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Twarz

Obraz
 Ten wiersz od puenty rozpocznę, Gdyż puentę mam już gotową, Czy wyjdę z twarzą, czy odwrotnie? Nie obraz rządzi, ale słowa. Nie pokażę ci mojej twarzy, Stworzę o niej wiersz osobisty I zabiorę cię w świat miraży, Snem duszy namaluję rysy. W słoneczne dni się usłoneczniam. W chwilach ciepłych i kolorowych, Zieleń oczu na blask traw zmieniam, Ślę ludziom uśmiechy perłowe.  Grymasy tudzież kwaśne miny Są na dni marazmem przeżarte, Co leniwie i z wolna płyną, Lecz dzień kończę fraszką i żartem. Bywa, że mam trzęsienia ziemi - Prywatne, gdyż te tworzą życie. Pod makijażem twarz tężeje, Emocje w ogniu lub niebycie. Myśl lotna, lżejsza od powietrza Każe w świat poezji przenikać, Odszukać synonimy szczęścia, By drobne zmarszczki mogły znikać.

Prezent

Obraz
 Chcesz przejrzeć się w moich oczach, Jak w lustrze w afekt bogatym I dostrzec, czy widzę razem Te nasze odrębne światy.  Mówimy do siebie wzrokiem, Mówimy metaforami, Bez szkła lub ze szkiełkiem w oku, A sens płynie zakolami. Czy mówimy sobie prawdę, Co skryte pod powiekami? Prawda nie rodzi się z żartu, Namiętność kwitnie latami. Nie o beczce soli myślę, To miernik niedoskonały, Na kamieniu sny nie kwitną, Z niejedną solą przegrały. Chcesz przejrzeć się w moich oczach - Niech w lustrze będzie bogato! Pragnę cię żarem zaskoczyć,  Dam ci w prezencie czar lata.

Wiosenne wiersze

Obraz
Wraz z rozkoszną wiosną przyleciały Wiosennych wyrazów klucze całe.  Hałasują pospołu z ptakami, Jakby z gorących krajów wracały. Wyrazy układają się w zdania, By po chwili ulecieć w niepamięć. Lub zakwitają w pąkach na drzewach, Szyk zdania i treść wiersza się zmienia. Słowa pęcznieją żarem miłosnym, Aż całe zdanie wzruszone westchnie. Wena rozpakowuje tobołki, Lecz czy wraca z niebytu, z kosmosu? Czy może przespała w głowie zimę, A wiosną wyczaruje poemat? Wyrazy to klucze ptaków na niebie, Wyrazy wirują wokół ziemi, To myśli białe i kolorowe, Wiosna ułoży je w dobre słowa.  

Z pasją...

Obraz
 Myśl rozpala się jak ogień Lub ja - jak świeca zapalam Do idei, co nie skona W pospolitości oparach.  Życie przeżywamy jakoś, Byle jak i jak nam wyjdzie, Z planem lub na chybił trafił, Po cudzej lub naszej myśli. Los jak karty rozkładamy Lub w teatrze codzienności Nędzne ogony grywamy - Z miłością lub bez miłości. Lecz gdy płomień euforii Jestestwo żądzą rozpala, Fatałaszka słynny rąbek  W tańcu nie przeszkadza wcale. Nie przestrogą - lustra czasu, Na nic zda się empiria, Płonę i sięgam bez strachu Po to, czego wziąć nie można!