Posty

W poszukiwaniu Wysp Szczęśliwych

Obraz
 Nocą zamieniam się w liście, Całe czarne w nocnym tchnieniu, Malowane losem myśli Tęsknią do odosobnienia. Lub ciemność w górę unosi  Na srebrzyste gwiezdne łąki, Nie muszę zasłaniać oczu, Gdy duch odpoczynku łaknie. A rankiem staję się rosą, Rosa zwykle słodko płacze, W trawie ludzkie sny nie bolą, To wdzięczne wodne korale. Za dnia w dzienne światło stroję  Zmęczoną duszę i ciało, I ogniem szaleństwa płonę, Gdybyż odpocząć się dało! Myśli wędrują po niebie, Gdybyż słonkami się stały! Ja, chmurny pył, szukam ziemi, Gdzie czas bywa doskonały. Szukam na świecie przystani. A tego świata tak mało!!! Wciąż nie znajduje wytchnienia Sterane frasunkiem ciało. *** Wyspy Szczęśliwe - to w mitologii greckiej rajska kraina na zachodnim krańcu ziemi (lub część  Hadesu), przeznczona dla ludzi szlachetnych. Jak widać w moim powyższym wierszu Wyspy Szczęśliwe, to nie tylko marzenie Konstantego Ildefonsa  Gałczyńskiego.

Nie w pełni i nie do końca

Obraz
 Niechęć - ze swej natury niechętna I antypatyczna sama w sobie, Nie odpychając - umie odepchnąć Wszystko. Nigdy nie wróży na dwoje. Niechęć - nie wróży właściwie wcale, Wyobraźnię ma - by się okopać Niewidzialnym murem albo ścianą -  Odrazy i opornego wzroku. Sama z siebie - zwykle wystarczalna, W swojej istocie zwinięta w kłębek, Chwilami dusi za suche gardło, Podobne do zaciśniętej pięści.  Człowiek w swojej prywatnej skorupce, Zamknięty w podwojach własnej ciszy, Potrafi słowem odepchnąć wszystko. Czy to dusza,  czy otoczka duszy? Lecz odległa myśl w głowie pamięta Życzliwość daną ludzkiej naturze I poza tą sprawdzoną  otoczką - Z cichą rozpaczą tęskni do ludzi. *** Robot stwierdził jednoznacznie: Zostanę człowiekiem, jeśli zdanie zmieniać zacznę.

Chodzi o ten czas - poza moim czasem

Obraz
 Poszukuję granicy pomiędzy Tym, co ludzkie i człowiekowi obce, Z tomów powieści zawiłej przędzy - Dróg mądrości i dróg na manowce. Nieprzezroczysta, lecz miewidoczna W kolorach przez życie wyliniałych - Człowieczy, zamknięty płótnem obraz - To ja - choleryk nierozkrzyczany. Nie krzyczę, choć krzyczeć pragnie ciało! Nie krzyczę nigdy, wbrew mej naturze! Uparłam się, żeby coś zostało Na tejże ziemi po mnie - na dłużej.  Wertuję mądre księgi istnienia, Z milczenia w dźwięk zmieniam bunt duszy. Po ludziach znikają nawet cienie, Może nie warto uczuć zagłuszać? I niepodobna pasji zagłuszać - Wszechmocna pasja - wierszem popłynie! Poetycka pasja to krzyk duszy! Ciało przeminie... ja nie przeminę.

Odrobina gramatyki

Obraz
 Ogniki myśli buzują Płomieniami euforii, Adrenaliny dodają  Myśli twórcze i autorskie: Czasem monotematyczne - Te płyną jak strumień wody, Zwykle jednak niestatyczne Żłobią szlaki w ludzkiej głowie. Całe w nerwach wykrzykniki Idą w głowie - w takcie marsza, Myśli słuszne - godnie kroczą, Te mają władzę i wartość. Kropki kończą zdania całe I zamykają emocje, Jak ruchem kierują w głowie, Definitywnie coś kończą. Jaźń i przecinkami rządzi, Przecinek to podział w duszy, Dzieli z sensem mikre wizje, Uwypukla to, co łączy. Są też znaki zapytania, Wciąż pękate ze zdziwienia I niedoinformowane - Zawsze zadają pytania. W ludzkiej głowie - ludzki zapas: Wielokropki i nawiasy. A na czarną godzinę zaś: Cudzysłowy na cytaty.

Nie oglądam się za siebie

Obraz
  A kiedy utkwię w prześwicie  Pomiędzy niebem a ziemią, Gdy chandra dręczy obficie I braknie wśród ludzi chemii, I kiedy się wszystko psuje - Jestem śmiertelnie bezradna, Nie potrafię i żałuję, Lecz opcja to przecież żadna. Nie zepsuję wszakże tego, Czego już zepsuć nie można, Z ziemi - tak blisko do nieba, Lecz z dążeniami ostrożnie! Sny-latawce mkną do niebios, Zerwały nitkę uwięzi, Z rozkoszą tańczą nad ziemią, Swoboda podniebna nęci. Pomiędzy niebem a ziemią, Jest nisza do wypełnienia. Oby się w pauzę nie zmienił, Pokaźny fragment istnienia. Myśli gonią za wolnością,  Która przestworzom jest dana. Odetnę się od zaszłości, Przyszłość? Tę będę pisała.

Letnia moda

Obraz
  Ciepły wiatr do mieszkania wpadł. Ale! Ach, co to był za wiatr?  Z żyrandolem zatańczył chwilę, Musnął z lekka skrzydła motyla. I strącił ze stołu kartki: "Zrobiłem wam układankę!" Usłyszał kurant zegara: "Jakież melodyjne czary!" Do kuchni rozpędzony wpadł: " Niczego tutaj nie będę jadł. Garnki, talerze i sztućce, To instrumenty muzyczne. Na perkusję się nadają, W kuchni marsza nam zagrają." Zabębnił wiatr pokrywkami, Pomiędzy pary kłębami. W końcu wpadł na wiatraczek: "Muszę  cię w akcji zobaczyć, Tworzysz skrzydłem sztuczne wiatry, Jesteś moją duszą bratnią." Ale ujrzał wiatr człowieka, Który nie na przeciąg czekał: "Ludzie stali się wygodni, Nie wiatr, a wiatrak jest modny!"

Twarz

Obraz
 Ten wiersz od puenty rozpocznę, Gdyż puentę mam już gotową, Czy wyjdę z twarzą, czy odwrotnie? Nie obraz rządzi, ale słowa. Nie pokażę ci mojej twarzy, Stworzę o niej wiersz osobisty I zabiorę cię w świat miraży, Snem duszy namaluję rysy. W słoneczne dni się usłoneczniam. W chwilach ciepłych i kolorowych, Zieleń oczu na blask traw zmieniam, Ślę ludziom uśmiechy perłowe.  Grymasy tudzież kwaśne miny Są na dni marazmem przeżarte, Co leniwie i z wolna płyną, Lecz dzień kończę fraszką i żartem. Bywa, że mam trzęsienia ziemi - Prywatne, gdyż te tworzą życie. Pod makijażem twarz tężeje, Emocje w ogniu lub niebycie. Myśl lotna, lżejsza od powietrza Każe w świat poezji przenikać, Odszukać synonimy szczęścia, By drobne zmarszczki mogły znikać. *** Nie do twarzy ci - z tym padaniem na twarz. Tracisz twarz!

Prezent

Obraz
 Chcesz przejrzeć się w moich oczach, Jak w lustrze w afekt bogatym I dostrzec, czy widzę razem Te nasze odrębne światy.  Mówimy do siebie wzrokiem, Mówimy metaforami, Bez szkła lub ze szkiełkiem w oku, A sens płynie zakolami. Czy mówimy sobie prawdę, Co skryte pod powiekami? Prawda nie rodzi się z żartu, Namiętność kwitnie latami. Nie o beczce soli myślę, To miernik niedoskonały, Na kamieniu sny nie kwitną, Z niejedną solą przegrały. Chcesz przejrzeć się w moich oczach - Niech w lustrze będzie bogato! Pragnę cię żarem zaskoczyć,  Dam ci w prezencie czar lata. *** Mój prezent dla ciebie nietrafiony - jak kulą w płot? Za to moja intencja trafiona - w punkt!

Wiosenne wiersze

Obraz
Wraz z rozkoszną wiosną przyleciały Wiosennych wyrazów klucze całe.  Hałasują pospołu z ptakami, Jakby z gorących krajów wracały. Wyrazy układają się w zdania, By po chwili ulecieć w niepamięć. Lub zakwitają w pąkach na drzewach, Szyk zdania i treść wiersza się zmienia. Słowa pęcznieją żarem miłosnym, Aż całe zdanie wzruszone westchnie. Wena rozpakowuje tobołki, Lecz czy wraca z niebytu, z kosmosu? Czy może przespała w głowie zimę, A wiosną wyczaruje poemat? Wyrazy to klucze ptaków na niebie, Wyrazy wirują wokół ziemi, To myśli białe i kolorowe, Wiosna ułoży je w dobre słowa. *** Wiosna w kieszeni, To zielonych szeleszczenie. 

Z pasją...

Obraz
 Myśl rozpala się jak ogień Lub ja - jak świeca zapalam Do idei, co nie skona W pospolitości oparach.  Życie przeżywamy jakoś, Byle jak i jak nam wyjdzie, Z planem lub na chybił trafił, Po cudzej lub naszej myśli. Los jak karty rozkładamy Lub w teatrze codzienności Nędzne ogony grywamy - Z miłością lub bez miłości. Lecz gdy płomień euforii Jestestwo żądzą rozpala, Fatałaszka słynny rąbek  W tańcu nie przeszkadza wcale. Nie przestrogą - lustra czasu, Na nic zda się empiria, Płonę i sięgam bez strachu Po to, czego wziąć nie można! *** Wpadłam w szewską pasję, ciebie również doprowadzę do wściekłej pasji, gdyż pomimo  mej namiętnej pasji  i melodii Pasji - nie mogę zrealizować swoich artystycznych pasji.

Świt

Obraz
 Nocą w gwiezdnym mleku znika słońce. W ciszy rozpiętej nad globem ziemskim Krążą sny, śniących poszukujące. Usnęły młodych listków szelesty. Gdy sen się wyśni - granat płowieje I tworzą się niebieskie prześwity, Cisza w uśpieniu, jeszcze nie dnieje, Trawy w nocy ciemne, w rosie skryte.  Aż pas horyzontu czerwienieje Z wolna, tli się różową pozłotą, Rozkrzyczał się kruk i kur też pieje, Słońce rozcięło granat jak nożem. Bezsenna myśl rodzi się w świtaniu, Urasta ze słonecznej natury, Czy zakwitnie w dzień wolą działania, Rozrośnie aż do nieba lazurów? *** Przed świtem zaświtało mi w głowie, że o śwcie zaświta mi w głowie świt nowego życia.

Wierszowane podróże

Obraz
 Na pustyni - tematy żadne, Gdyż z pustki składa się pustynia, Nie harcują figlarne wiatry, Piach kończy wszystko i zaczyna. Tylko wydmy takie złociste, Jak w otwartych wrotach Sezamu, W bezkresy biegną wolne myśli, Czasu nie da się wpisać w ramy. Noc i dzień - jedyną zmianą. Noc wychładza gwiezdnym oddechem. Słońce ma tu prywatne niebo, Suszy na wiór pustynną ziemię. I ognistą mocą przypieka, Rozlewa kaskadą refleksów. Wydmy to piaskowy ocean, Płomienny piach w wieczornym słońcu. A widoki - stałe i żadne, Jakby świat tylko z wydm się składał, Aż wzrok fatamorgana skradła, Nad piachem dryfuje oaza. I mój świat to seria miraży, A jeśli nie zabraknie weny - - W poezji wszystko może się zdarzyć, Zajrzę nawet do wnętrza ziemi.  W związku z tym, iż przybywa mi czytelników, również z krajów, gdzie są pustynie, popełniłam taki oto wierszyk.  Nasz glob to nie tylko nasz dom, ale to też nasz piękny, wspaniały świat, pełen cudów, godnych wierszy i zwiedzania.

W nocy...

Obraz
 W nocnym mroku można robić wszystko, Zaciemnione niebo jest kołyską, Ukołysze snem niesamowitym, Da odetchnąć myślom w czarnej ciszy, To nielogiczny niemych cieni czas, Słowa zaklęte wśród cekinów gwiazd - Nocne tchnienie polotu dla poetów, Czas, gdzie można zrobić tysiąc rzeczy: We śnie sobie polunatykować, Być jak piórko w świetle księżycowym. Duszyczką dotknąć najjaśniejszej z gwiazd, Na sąsiedni Mars - na chwileczkę wpaść. Nocną miłością los  zaczarować, W parze - księgę miłości wertować, Otworzyć na miłosnej stronicy, Założyć zakładką - po kres życia. Napisać szalony miłosny wiersz, Jak widzisz - noc niesamowita jest. *** Nocka niepoetycka? Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!

Rozmyślania egzystencjalne

Obraz
       Czas, jak to ma w rutynowym zwyczaju, upłynął, nie wnosząc nic nowego do mojego życia. Obudził jedynie z nocnego snu ptaki, które teraz kwiliły i harcowały za oknem. Czas w swoim bezpowrotnym przemijaniu nie próbował nawet przynieść rozwiązań zagadek bytu i mojego prywatnego istnienia. Płynął sobie, jak to czas płynie, bezproduktywnie akurat. Mimo to, a  może właśnie dlatego poczułam się okradziona z czasu, bo czas bezproduktywny bywa czasem  przegranym. Tymczasem ptaki za oknem wykonały w regularnym, geometrycznym kluczu rundę za oknem, lecz nie  potrafię powiedzieć: czy było to maksimum, czy minimum ptasich możliwości, czy może była to runda  straconych szans? Paradoksalnie, praktycznie na wszystko mając czas, zabrakło mi tego czasu, żeby posunąć się do  przodu w rozwiązywaniu kolejnej zagadki - zagadki wieczności. Co dnia: rutyna za rutyną, a myślenie  z tejże racji - też rutynowe.  A ptaki za oknem wykonały, którąś z kole...

Nemezis

Obraz
 Zatopiłam się w łaskawym losie, Który passy i laurów nie szczędził, Melodię co dnia dzielił na głosy: Na piano i niebotyczne dźwięki. Pokochałam to życie na zabój, Całym jestestwem chłonąć je chciałam, Zapomniałam o bezwładzie duszy, Nawet drzewa bajkowo szumiały. Nemezis ma świdrujące oczy, Nieraz dzikie lub ciemnoniebieskie, Nieustannie wodzi za mną wzrokiem, Spojrzeniem pewnym i zwycięskim. I zwykle nie gra w otwarte karty, Pogrywa z mą dolą bezbłędnie, Nie mam dawnego losu i fartów, Są oczy Nemezis w życia zamęcie.  *** Nemezis to pojęcie oznaczające boginię zemsty, osobistego wroga lub sprawiedliwość dziejową. W języku potocznym to m.in. zaprzysięgły wróg, rywal, z którym toczymy bezustanną walkę.

We wnętrzu

Obraz
 Wewnątrz - mam tyle młodości, Gdyż wewnątrz czas się zatrzymał, Może przybyło mądrości, Lecz tam w środku - czasu nie ma. Wewnątrz - nie znaczy wnętrzności, Gdyż te są po prostu ciałem. Wewnątrz, to gdzieś przy miłości, Wnętrze jest snem doskonałym. Co dnia - świeżo narodzona  Czuję się i jestem zawsze, Tu niezmiennie bywam młoda,  Rządzi mną czas wyobraźni. To nie markotna wątroba, Lecz słońce w złoconej duszy I niebo błękitne w głowie, Błogostan, co czas zagłusza. Światu na zewnątrz - przybywa Lat i też dat w terminarzach, Twarz się zmarszczkami pokryła. A wewnątrz - przybywa marzeń. Lusterko prawdy nie powie, Gdyż nie zna się na młodości. W lustrze nie widać, że w głowie - Młodzieńczość rzeczywistością. *** W zakamarkach duszy Zawsze jestem geniuszem.

Modlitwa o Boże Miłosierdzie

Obraz
  Ten wiersz powinnam wstawić na bloga tydzień temu, ponieważ Święto Miłosierdzia Bożego przypada  na pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ale o Boże przebaczenie powinniśmy ubiegać się codziennie, więc  wiersz nigdy nie traci na aktualności. Boże ukryj w miłosiernych dłoniach, Kiedy zatapia mnie małość ludzka, Myśli zasysa bagno niewiary, Kiedy tonę w zwątpienia czeluściach, Gdy podążam źle wybraną drogą, Nie widzę Chrystusowego boku - Drogowskazu ze krwi i wody, Gdy milczy serce w życiowym zmroku. Święta Faustyna słowa cytuje -  Skierowane do ludzi od Boga, A i ksiądz Sopoćko jej wtóruje - Świat musi znać do wieczności drogę. Przy ranie od włóczni skryj mnie Jezu, Ty jesteś drogą, prawdą i życiem, Gdyż nie wystarcza mój ludzki rozum, Po ludzku błądzę w ludzkich przeżyciach. Otaczaj mnie miłosierdziem Panie, Tobie niepewną duszę polecam. Spraw, niech życie nie będzie przetrwaniem I upływa przy Bożej opiece.

Jak to jest z tym rajem?

Obraz
 Od tego świata dostałam tak mało, Nie ma nawet pyłków z wielkiego stołu, Jedynie myśl w ciele niedoskonałym  Biadoli ze szklistą duszą pospołu. Ziemię zalewają oceany snów, O nadbrzeżne skały się rozbijają, Tak mało zakwita w kamieniu słów, Kamienie kamieniami pozostają. Dumam - stojąc na straconej pozycji, Że bez sensu co dnia kręci się ziemia, Pragnę pozbierać rozbiegane myśli, Na dnie myśli tli się żagiew pragnienia. Bujnością płonie i krzyczy natura, Rozwiązała już zagadkę istnienia, Zakwitają w słońcu istnienia niektóre, Niejeden wie - po co kręci się ziemia. Gdzież jest osobisty raj utracony? Czy przepadł w bezruchu i beznadziei? . Czy wśród nocnego nieba rozproszony? Lub może - nie ma go jeszcze na ziemi. *** Chciałaby dusza raju na ziemi. A to mało?  SPA, wczasy i termy?

Rzecz o tym, czego nam często brak..

Obraz
Samotność nie bywa przekleństwem I niejednemu się przydarza, Tchną zapałem samotne wiersze - Jednoosobowe miraże. W pojedynkę świat bywa bajką, Zakwita urodą spełnienia, Istnienie osobno jest zacne, Ale braknie w nim dopełnienia.  Lecz czasem - trafia się ściana słów I twarde ściany w ludzkich sercach, Egoistyczny i obcy tłum, Samotność w tłumie to udręka.  Słowa można na żar przełożyć, Ubarwić wagą jak ziemi ciężar, Krzykiem lub łzawą ciszą prosić, Aż w płucach zabraknie powietrza. Mały ludzki krzyżyk na plecach Ciąży w pustelni bezradnością, Ciągnie na dno słów pustych rzeka. Podzielmy się z ludźmi miłością. Fraszka: Pragnę mieć: Szczęścia łut Albo szczęścia substytut.

Rozwiośniło się

Obraz
 Zmęczył mnie mój czas i przemęczył, Słyszę chrobot zużytych części, Czuję zmęczenie materiału, Cierpi nie tylko moje ciało, Myśl zaplątana w alienacje Nie da profitów z emanacji. Słoneczny człowiek obok usiadł, Rozsłonecznił otwarcie duszę, Prosto w oczy - poraża szczęściem, Zbiera w garść poezje słoneczne. Wiosna ekspansywnie się wiośni, Kładzie zieleń na czasu krosnach. Śpiewa rozwiośnioną elegię, Mydli zmysły wiosennym szczęściem. Męczy mnie prywatny brak chęci, Mój świat na guziki zapięty. Zmęczenie sypie piaskiem w oczy, Czas dzisiejszy godzinę przeskoczy. A człowiek obok słonecznieje, Snuje wątek pozłoty w dziejach.  Ciało marne chce z gry odpadać, Lecz nęci..... wiosenna tyrada. *** Wiosną - zielona roślinność migiem wyrasta, Mój plan na życie - też rośnie i mnie przerasta.