Posty

Prezent

Obraz
 Chcesz przejrzeć się w moich oczach, Jak w lustrze w afekt bogatym I dostrzec, czy widzę razem Te nasze odrębne światy.  Mówimy do siebie wzrokiem, Mówimy metaforami, Bez szkła lub ze szkiełkiem w oku, A sens płynie zakolami. Czy mówimy sobie prawdę, Co skryte pod powiekami? Prawda nie rodzi się z żartu, Namiętność kwitnie latami. Nie o beczce soli myślę, To miernik niedoskonały, Na kamieniu sny nie kwitną, Z niejedną solą przegrały. Chcesz przejrzeć się w moich oczach - Niech w lustrze będzie bogato! Pragnę cię żarem zaskoczyć,  Dam ci w prezencie czar lata.

Wiosenne wiersze

Obraz
Wraz z rozkoszną wiosną przyleciały Wiosennych wyrazów klucze całe.  Hałasują pospołu z ptakami, Jakby z gorących krajów wracały. Wyrazy układają się w zdania, By po chwili ulecieć w niepamięć. Lub zakwitają w pąkach na drzewach, Szyk zdania i treść wiersza się zmienia. Słowa pęcznieją żarem miłosnym, Aż całe zdanie wzruszone westchnie. Wena rozpakowuje tobołki, Lecz czy wraca z niebytu, z kosmosu? Czy może przespała w głowie zimę, A wiosną wyczaruje poemat? Wyrazy to klucze ptaków na niebie, Wyrazy wirują wokół ziemi, To myśli białe i kolorowe, Wiosna ułoży je w dobre słowa.  

Z pasją...

Obraz
 Myśl rozpala się jak ogień Lub ja - jak świeca zapalam Do idei, co nie skona W pospolitości oparach.  Życie przeżywamy jakoś, Byle jak i jak nam wyjdzie, Z planem lub na chybił trafił, Po cudzej lub naszej myśli. Los jak karty rozkładamy Lub w teatrze codzienności Nędzne ogony grywamy - Z miłością lub bez miłości. Lecz gdy płomień euforii Jestestwo żądzą rozpala, Fatałaszka słynny rąbek  W tańcu nie przeszkadza wcale. Nie przestrogą - lustra czasu, Na nic zda się empiria, Płonę i sięgam bez strachu Po to, czego wziąć nie można!

Świt

Obraz
 Nocą w gwiezdnym mleku znika słońce. W ciszy rozpiętej nad globem ziemskim Krążą sny, śniących poszukujące. Usnęły młodych listków szelesty. Gdy sen się wyśni - granat płowieje I tworzą się niebieskie prześwity, Cisza w uśpieniu, jeszcze nie dnieje, Trawy w nocy ciemne, w rosie skryte.  Aż pas horyzontu czerwienieje Z wolna, tli się różową pozłotą, Rozkrzyczał się kruk i kur też pieje, Słońce rozcięło granat jak nożem. Bezsenna myśl rodzi się w świtaniu, Urasta ze słonecznej natury, Czy zakwitnie w dzień wolą działania, Rozrośnie aż do nieba lazurów?

Wierszowane podróże

Obraz
 Na pustyni - tematy żadne, Gdyż z pustki składa się pustynia, Nie harcują figlarne wiatry, Piach kończy wszystko i zaczyna. Tylko wydmy takie złociste, Jak w otwartych wrotach Sezamu, W bezkresy biegną wolne myśli, Czasu nie da się wpisać w ramy. Noc i dzień - jedyną zmianą. Noc wychładza gwiezdnym oddechem. Słońce ma tu prywatne niebo, Suszy na wiór pustynną ziemię. I ognistą mocą przypieka, Rozlewa kaskadą refleksów. Wydmy to piaskowy ocean, Płomienny piach w wieczornym słońcu. A widoki - stałe i żadne, Jakby świat tylko z wydm się składał, Aż wzrok fatamorgana skradła, Nad piachem dryfuje oaza. I mój świat to seria miraży, A jeśli nie zabraknie weny - - W poezji wszystko może się zdarzyć, Zajrzę nawet do wnętrza ziemi.  W związku z tym, iż przybywa mi czytelników, również z krajów, gdzie są pustynie, popełniłam taki oto wierszyk.  Nasz glob to nie tylko nasz dom, ale to też nasz piękny, wspaniały świat, pełen cudów, godnych wierszy i zwiedzania.

W nocy...

Obraz
 W nocnym mroku można robić wszystko, Zaciemnione niebo jest kołyską, Ukołysze snem niesamowitym, Da odetchnąć myślom w czarnej ciszy, To nielogiczny niemych cieni czas, Słowa zaklęte wśród cekinów gwiazd - Nocne tchnienie polotu dla poetów, Czas, gdzie można zrobić tysiąc rzeczy: We śnie sobie polunatykować, Być jak piórko w świetle księżycowym. Duszyczką dotknąć najjaśniejszej z gwiazd, Na sąsiedni Mars - na chwileczkę wpaść. Nocną miłością los  zaczarować, W parze - księgę miłości wertować, Otworzyć na miłosnej stronicy, Założyć zakładką - po kres życia. Napisać szalony miłosny wiersz, Jak widzisz - noc niesamowita jest.

Rozmyślania egzystencjalne

Obraz
       Czas, jak to ma w rutynowym zwyczaju, upłynął, nie wnosząc nic nowego do mojego życia. Obudził jedynie z nocnego snu ptaki, które teraz kwiliły i harcowały za oknem. Czas w swoim bezpowrotnym przemijaniu nie próbował nawet przynieść rozwiązań zagadek bytu i mojego prywatnego istnienia. Płynął sobie, jak to czas płynie, bezproduktywnie akurat. Mimo to, a  może właśnie dlatego poczułam się okradziona z czasu, bo czas bezproduktywny bywa czasem  przegranym. Tymczasem ptaki za oknem wykonały w regularnym, geometrycznym kluczu rundę za oknem, lecz nie  potrafię powiedzieć: czy było to maksimum, czy minimum ptasich możliwości, czy może była to runda  straconych szans? Paradoksalnie, praktycznie na wszystko mając czas, zabrakło mi tego czasu, żeby posunąć się do  przodu w rozwiązywaniu kolejnej zagadki - zagadki wieczności. Co dnia: rutyna za rutyną, a myślenie  z tejże racji - też rutynowe.  A ptaki za oknem wykonały, którąś z kole...

Nemezis

Obraz
 Zatopiłam się w łaskawym losie, Który passy i laurów nie szczędził, Melodię co dnia dzielił na głosy: Na piano i niebotyczne dźwięki. Pokochałam to życie na zabój, Całym jestestwem chłonąć je chciałam, Zapomniałam o bezwładzie duszy, Nawet drzewa bajkowo szumiały. Nemezis ma świdrujące oczy, Nieraz dzikie lub ciemnoniebieskie, Nieustannie wodzi za mną wzrokiem, Spojrzeniem pewnym i zwycięskim. I zwykle nie gra w otwarte karty, Pogrywa z mą dolą bezbłędnie, Nie mam dawnego losu i fartów, Są oczy Nemezis w życia zamęcie. 

We wnętrzu

Obraz
 Wewnątrz - mam tyle młodości, Gdyż wewnątrz czas się zatrzymał, Może przybyło mądrości, Lecz tam w środku - czasu nie ma. Wewnątrz - nie znaczy wnętrzności, Gdyż te są po prostu ciałem. Wewnątrz, to gdzieś przy miłości, Wnętrze jest snem doskonałym. Co dnia - świeżo narodzona  Czuję się i jestem zawsze, Tu niezmiennie bywam młoda,  Rządzi mną czas wyobraźni. To nie markotna wątroba, Lecz słońce w złoconej duszy I niebo błękitne w głowie, Błogostan, co czas zagłusza. Światu na zewnątrz - przybywa Lat i też dat w terminarzach, Twarz się zmarszczkami pokryła. A wewnątrz - przybywa marzeń. Lusterko prawdy nie powie, Gdyż nie zna się na młodości. W lustrze nie widać, że w głowie - Młodzieńczość rzeczywistością.

Modlitwa o Boże Miłosierdzie

Obraz
  Ten wiersz powinnam wstawić na bloga tydzień temu, ponieważ Święto Miłosierdzia Bożego przypada  na pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ale o Boże przebaczenie powinniśmy ubiegać się codziennie, więc  wiersz nigdy nie traci na aktualności. Boże ukryj w miłosiernych dłoniach, Kiedy zatapia mnie małość ludzka, Myśli zasysa bagno niewiary, Kiedy tonę w zwątpienia czeluściach, Gdy podążam źle wybraną drogą, Nie widzę Chrystusowego boku - Drogowskazu ze krwi i wody, Gdy milczy serce w życiowym zmroku. Święta Faustyna słowa cytuje -  Skierowane do ludzi od Boga, A i ksiądz Sopoćko jej wtóruje - Świat musi znać do wieczności drogę. Przy ranie od włóczni skryj mnie Jezu, Ty jesteś drogą, prawdą i życiem, Gdyż nie wystarcza mój ludzki rozum, Po ludzku błądzę w ludzkich przeżyciach. Otaczaj mnie miłosierdziem Panie, Tobie niepewną duszę polecam. Spraw, niech życie nie będzie przetrwaniem I upływa przy Bożej opiece.

Jak to jest z tym rajem?

Obraz
 Od tego świata dostałam tak mało, Nie ma nawet pyłków z wielkiego stołu, Jedynie myśl w ciele niedoskonałym  Biadoli ze szklistą duszą pospołu. Ziemię zalewają oceany snów, O nadbrzeżne skały się rozbijają, Tak mało zakwita w kamieniu słów, Kamienie kamieniami pozostają. Dumam - stojąc na straconej pozycji, Że bez sensu co dnia kręci się ziemia, Pragnę pozbierać rozbiegane myśli, Na dnie myśli tli się żagiew pragnienia. Bujnością płonie i krzyczy natura, Rozwiązała już zagadkę istnienia, Zakwitają w słońcu istnienia niektóre, Niejeden wie - po co kręci się ziemia. Gdzież jest osobisty raj utracony? Czy przepadł w bezruchu i beznadziei? . Czy wśród nocnego nieba rozproszony? Lub może - nie ma go jeszcze na ziemi.

Rzecz o tym, czego nam często brak..

Obraz
Samotność nie bywa przekleństwem I niejednemu się przydarza, Tchną zapałem samotne wiersze - Jednoosobowe miraże. W pojedynkę świat bywa bajką, Zakwita urodą spełnienia, Istnienie osobno jest zacne, Ale braknie w nim dopełnienia.  Lecz czasem - trafia się ściana słów I twarde ściany w ludzkich sercach, Egoistyczny i obcy tłum, Samotność w tłumie to udręka.  Słowa można na żar przełożyć, Ubarwić wagą jak ziemi ciężar, Krzykiem lub łzawą ciszą prosić, Aż w płucach zabraknie powietrza. Mały ludzki krzyżyk na plecach Ciąży w pustelni bezradnością, Ciągnie na dno słów pustych rzeka. Podzielmy się z ludźmi miłością.

Rozwiośniło się

Obraz
 Zmęczył mnie mój czas i przemęczył, Słyszę chrobot zużytych części, Czuję zmęczenie materiału, Cierpi nie tylko moje ciało, Myśl zaplątana w alienacje Nie da profitów z emanacji. Słoneczny człowiek obok usiadł, Rozsłonecznił otwarcie duszę, Prosto w oczy - poraża szczęściem, Zbiera w garść poezje słoneczne. Wiosna ekspansywnie się wiośni, Kładzie zieleń na czasu krosnach. Śpiewa rozwiośnioną elegię, Mydli zmysły wiosennym szczęściem. Męczy mnie prywatny brak chęci, Mój świat na guziki zapięty. Zmęczenie sypie piaskiem w oczy, Czas dzisiejszy godzinę przeskoczy. A człowiek obok słonecznieje, Snuje wątek pozłoty w dziejach.  Ciało marne chce z gry odpadać, Lecz nęci..... wiosenna tyrada.

Kilka słów o radości

Obraz
 zdarzyła mi się cicha radość po sercu i duszy myśl ją rozlewa radość to złocista kula małe słoneczko gdzieś tu  w okolicy serca radość mi się przytrafiła  po tym  jak zrobiłam coś bardzo dobrego  ale o tym sza  niech ręka lewa nie wie co robi prawa ściskam w garści jak małe słońce tę radość chowam po kieszeniach świadomości z nieporadnych małych radości zakwita przecież fabuła  istnienia i autentycznie jest to autentyczne uczucie nie muszę zamalowywać pędzelkiem  duszy na optymistyczny odcień ani malować radosnej miny  na twarzy radość to złocista kula gdzieś tu obok serca i nie potrzeba mi skrzydeł wystarczą taneczne kroki *** Każdy uśmiech to trzy minuty życia, Chyba zatrudnię sobie komika.

Po ludzku

Obraz
 Ramiona wiatru mnie niosą,  Wędruję z gwiezdnym uśmiechem, By witać serdecznych ludzi, Natchnionych prawdą odszukać. Tych, którym przyjaźń nieobca - Nie ma tak mało na świecie. Świecą mi myśli pochodnie, Aż lśnią zakamarki życia. Człowieka tak łatwo stłamsić, W ziemię czubkiem buta wdusić. Wędruję w imię przyjaźni, Co lament świata zagłusza. Ludzie bywają jak fale, Dobrem lub złem epatują. Zło odrzucam jak najdalej, Niechaj mnie nie staranują! Idę z tym gwiezdnym uśmiechem I do życia poszukuję Ludzi, nie ich mdłego echa. Niech też moje serce czują.  *** Ludzie nie dzielą się ze względu na kraj zamieszkania i karnację, A na tych, którzy nie mają racji i tych, którzy zawsze mają rację.

W stronę słońca

Obraz
 Mało! Miliona nie sięga! To rzeczywiście nazbyt mało, Fragmenty istnienia zaledwie, Aby słowa wielkie się stały. Zamiast skrzydeł - małe skrzydełka! I nic, co by zaistnieć miało Na wieczność - jak świetlne perełki; Nic, co miliony kochają. Na ziemi nie byłoby życia, Gdyby nie wiatry wszechwiejące. Ale funkcja wiatru - wiatr w oczy - W bezimienne tłumy mnie wtrąca. Nad głową - złota kula szczęścia Wieczyście wpisana w obłoki. Gdyby słowa ubrać w słoneczność? Nabiorą słownego uroku! Zima 2026 przyniosła nam oprócz siarczystego mrozu mnóstwo słonecznych dni.  Przedwiośnie  również rozpieszcza nas słoneczną pogodą. A słońce jest lekarstwem na złe  nastroje,  depresje i  niespełnienia. W stronę słońca - to na  pewno dobry kierunek.

Zmienność

Obraz
 Sopel lodu jest rozwiązaniem, Na zimnie zamarzły marzenia. Jak z nut lodowaty czas płynie, Nie mam wiele do powiedzenia. Nie nazwą mnie awanturnicą, Zbyt zimno na wstawianie w ramki, Nie da się na mrozie wykrzyczeć, Że nie kocham w zimne poranki. I nie można ukwiecić duszy, Przezroczystej jak szklisty sopel. W zimowej aurze nie rozkruszę  Klinczu i nic zrobić nie mogę. Los w swoich kolejnych odsłonach Odmienia oblicza istnienia, Dzieli na sny i czas spełniony, Na pory roku i losu mgnienia. Wiosna pojawia się w ekstazie, Gładzi uśmiechem miny sopla. A tu znów podali prognozę: Powróci jeszcze zima mroźna. Fraszka o zmienności, ale trochę z innej beczki: Na chybił trafił? Mówią, że nic mądrego nie powiedziała. A przecież zdanie co chwilę zmieniała!

Winylowe marzenia

Obraz
 Nikt tego nie wie - jaka ona jest? Nikt nie wie - co chodzi jej po głowie? Zasłuchała się w winylową pieśń, W dźwięki, których życie nie wypowie. Melodia obiecuje inny świat, Sączy się z płyty nimbem w ciemności, Jakby muzyka pokonała czas  I skradła marzeniom odległości.  I nikt nie wie tego - jaki on jest? Nie wiadomo - co ma w głębi duszy? Nocą zapada w winylowy sen, W melodie, które kamienie kruszą. A dźwięki płyną ponadczasowe, Jedwabiste i w tonach marszowych, Zamglone i wielokolorowe, Nuty potrafią hipnotyzować. Księżyc wysrebrza się ponad globem, Na atramentowych poduszkach lśni, Zasłuchany w muzyczną opowieść, Maluje ludziom winylowe sny. Nikt nie wie tego - jacy są oni? Jeśli nocami potrafią marzyć I z muzyką splatać sens istnienia - Musi się im coś dobrego zdarzyć. *** Płyty winylowe znów modne się stały, Tylko marzenia się zestarzały.

W dniu kochania siebie

Obraz
 W wielkim dniu kochania siebie, W cud miłości święcie wierzę. Dziś nie fatyguję ciebie! A się zwierzam na papierze. Bez jasnej argumentacji Kocham bezgranicznie siebie, Daję podkład do karnacji I odprawiam żal za grzechy. Kocham z rana i wieczorem W jasne dni i każdej nocy, Dbam o poczucie humoru, Lecz korektę nosa zrobię. I kocham siebie na koniu, Pieszo i dworcowej stacji, Jak pisał pisarz wielbiony. Miłość nie znosi stagnacji. Kocham mocno w dniu kultowym, Kiedy kochać trzeba siebie, W tymże dniu marketingowym Mały prezent sobie zrobię. W kwestii uczuć zdradzę więcej, Jak na zwierzenia przystało. Przeróżnie bywało z sercem - - Ta miłość mi się udała. Fraszka: W dniu kochania siebie Przyznacie mi rację - Egocentryk kocha najbardziej!

Dobra okazja albo bajka o Królowej Śniegu

Obraz
 Zima w polarnej sukience, Strojna w szale ze wschodu, Mrozi wiatrem i ust szeptem, Stąpa po lodzie na morzu. Zabiera drobinki ciepła, W lód i zimno je zmienia, Świat śnieżycami oblekła - Przypomnę wam zlodowacenie! A gdyby tak przy okazji Zmienić się w Królową Śniegu? Poddać się zimnej fantazji, Wsłuchać w zamieci zaśpiewy? Mieć w końcu śnieżną karnację I srebrzysto lśniące włosy, Na obraz mrozu - charakter, I na zimowo się nosić. Scalić się z lodowym światem, Ze skrzącym od mrozu śniegiem, Śnić w diamentowej komnacie, Mieć za dom cały biegun. Zbić temperaturę ciała, Rozdawać uśmiech lodowy. I jak bez odwilży przystało - Do zimy się dopasować. Zimę mamy niesamowitą, niesamowicie mroźną i musimy przystosować się do ciężkich warunków, do tej zadziwiającej aury: mrozów, śniegu, zawiei i zamieci. Nawet Bałtyk mamy skuty lodem. Jako ciekawostkę dodam, że cały Bałtyk był zamarznięty  w zimie 1946/47 - przy temperaturze -50 stopni Celsjusza.