Posty

Nie oglądam się za siebie

Obraz
  A kiedy utkwię w prześwicie  Pomiędzy niebem a ziemią, Gdy chandra dręczy obficie I braknie wśród ludzi chemii, I kiedy się wszystko psuje - Jestem śmiertelnie bezradna, Nie potrafię i żałuję, Lecz opcja to przecież żadna. Nie zepsuję wszakże tego, Czego już zepsuć nie można, Z ziemi - tak blisko do nieba, Lecz z dążeniami ostrożnie! Sny-latawce mkną do niebios, Zerwały nitkę uwięzi, Z rozkoszą tańczą nad ziemią, Swoboda podniebna nęci. Pomiędzy niebem a ziemią, Jest nisza do wypełnienia. Oby się w pauzę nie zmienił, Pokaźny fragment istnienia. Myśli gonią za wolnością,  Która przestworzom jest dana. Odetnę się od zaszłości, Przyszłość? Tę będę pisała.

Letnia moda

Obraz
  Ciepły wiatr do mieszkania wpadł. Ale! Ach, co to był za wiatr?  Z żyrandolem zatańczył chwilę, Musnął z lekka skrzydła motyla. I strącił ze stołu kartki: "Zrobiłem wam układankę!" Usłyszał kurant zegara: "Jakież melodyjne czary!" Do kuchni rozpędzony wpadł: " Niczego tutaj nie będę jadł. Garnki, talerze i sztućce, To instrumenty muzyczne. Na perkusję się nadają, W kuchni marsza nam zagrają." Zabębnił wiatr pokrywkami, Pomiędzy pary kłębami. W końcu wpadł na wiatraczek: "Muszę  cię w akcji zobaczyć, Tworzysz skrzydłem sztuczne wiatry, Jesteś moją duszą bratnią." Ale ujrzał wiatr człowieka, Który nie na przeciąg czekał: "Ludzie stali się wygodni, Nie wiatr, a wiatrak jest modny!"

Twarz

Obraz
 Ten wiersz od puenty rozpocznę, Gdyż puentę mam już gotową, Czy wyjdę z twarzą, czy odwrotnie? Nie obraz rządzi, ale słowa. Nie pokażę ci mojej twarzy, Stworzę o niej wiersz osobisty I zabiorę cię w świat miraży, Snem duszy namaluję rysy. W słoneczne dni się usłoneczniam. W chwilach ciepłych i kolorowych, Zieleń oczu na blask traw zmieniam, Ślę ludziom uśmiechy perłowe.  Grymasy tudzież kwaśne miny Są na dni marazmem przeżarte, Co leniwie i z wolna płyną, Lecz dzień kończę fraszką i żartem. Bywa, że mam trzęsienia ziemi - Prywatne, gdyż te tworzą życie. Pod makijażem twarz tężeje, Emocje w ogniu lub niebycie. Myśl lotna, lżejsza od powietrza Każe w świat poezji przenikać, Odszukać synonimy szczęścia, By drobne zmarszczki mogły znikać.

Prezent

Obraz
 Chcesz przejrzeć się w moich oczach, Jak w lustrze w afekt bogatym I dostrzec, czy widzę razem Te nasze odrębne światy.  Mówimy do siebie wzrokiem, Mówimy metaforami, Bez szkła lub ze szkiełkiem w oku, A sens płynie zakolami. Czy mówimy sobie prawdę, Co skryte pod powiekami? Prawda nie rodzi się z żartu, Namiętność kwitnie latami. Nie o beczce soli myślę, To miernik niedoskonały, Na kamieniu sny nie kwitną, Z niejedną solą przegrały. Chcesz przejrzeć się w moich oczach - Niech w lustrze będzie bogato! Pragnę cię żarem zaskoczyć,  Dam ci w prezencie czar lata.

Wiosenne wiersze

Obraz
Wraz z rozkoszną wiosną przyleciały Wiosennych wyrazów klucze całe.  Hałasują pospołu z ptakami, Jakby z gorących krajów wracały. Wyrazy układają się w zdania, By po chwili ulecieć w niepamięć. Lub zakwitają w pąkach na drzewach, Szyk zdania i treść wiersza się zmienia. Słowa pęcznieją żarem miłosnym, Aż całe zdanie wzruszone westchnie. Wena rozpakowuje tobołki, Lecz czy wraca z niebytu, z kosmosu? Czy może przespała w głowie zimę, A wiosną wyczaruje poemat? Wyrazy to klucze ptaków na niebie, Wyrazy wirują wokół ziemi, To myśli białe i kolorowe, Wiosna ułoży je w dobre słowa.  

Z pasją...

Obraz
 Myśl rozpala się jak ogień Lub ja - jak świeca zapalam Do idei, co nie skona W pospolitości oparach.  Życie przeżywamy jakoś, Byle jak i jak nam wyjdzie, Z planem lub na chybił trafił, Po cudzej lub naszej myśli. Los jak karty rozkładamy Lub w teatrze codzienności Nędzne ogony grywamy - Z miłością lub bez miłości. Lecz gdy płomień euforii Jestestwo żądzą rozpala, Fatałaszka słynny rąbek  W tańcu nie przeszkadza wcale. Nie przestrogą - lustra czasu, Na nic zda się empiria, Płonę i sięgam bez strachu Po to, czego wziąć nie można!

Świt

Obraz
 Nocą w gwiezdnym mleku znika słońce. W ciszy rozpiętej nad globem ziemskim Krążą sny, śniących poszukujące. Usnęły młodych listków szelesty. Gdy sen się wyśni - granat płowieje I tworzą się niebieskie prześwity, Cisza w uśpieniu, jeszcze nie dnieje, Trawy w nocy ciemne, w rosie skryte.  Aż pas horyzontu czerwienieje Z wolna, tli się różową pozłotą, Rozkrzyczał się kruk i kur też pieje, Słońce rozcięło granat jak nożem. Bezsenna myśl rodzi się w świtaniu, Urasta ze słonecznej natury, Czy zakwitnie w dzień wolą działania, Rozrośnie aż do nieba lazurów?