Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Happy New Year

Obraz
 Na skrawku nieba za oknem  Piszę nieśmiałe marzenia, Małe i te górnolotne. To nic, że kręci się ziemia! W nocy zajrzę do Księżyca. Na wysrebrzonej poświacie  Księżyc moją wizję spisał - Koncept zagubiony w czasie. W myślach miewam zakamarki Z zepchniętym na bok życzeniem, Na które zabrakło pasji, By zawalczyć o spełnienie. Zapisany nikim ważnym Czas - już nigdy nie powróci. Marzenia z wiary odarte Obudzę w głębinach duszy. Chwilę po dwunastej w nocy Przychodzący rok witając, Mój przyszły świat zauroczę, Moc życzeń wypowiadając.

Na co dzień

Obraz
Marzę o czystości wnętrza - Codziennej ale świątecznej, O jasności betlejemskiej, Jakby co dnia było święto. Gwiazda betlejemska wieczność Przynosi i obiecuje Miłość w świecie - na doczesność, Miłość wieczystą zwiastuje. Czyszczę duszę ze zwątpienia, Czynię ją duszą świąteczną, Na wodzy trzymam myślenie, Chcąc obdarzać ludzkim ciepłem. Pełni dobra w sercu pragnę, Mieć charakter nienaganny. Cichnie smutek z pierwszą gwiazdką, Cud świąteczny jest realny. Słowa płyną ludzkim głosem, Co istotnie więcej znaczy, Niżby cud zwierzęcej mowy, Choć zwierzętom się wybacza. I podzielę się opłatkiem, Z duszą czystą - nie od święta, I zachowam w duszy ciepło, Na rok cały zapamiętam.

Na deszczową pogodę

Obraz
 Zaciemnione, zza chmur niebo, Nie musi być wcale smutne. Jest zamyślone co nieco, Lecz przeczy ponurym skutkom. Na smutną dżdżystą pogodę Wzbudzę deszczowe marzenia, Które nie będą strapione, A wpiszą się w czar istnienia. Na zadeszczoną pogodę Włożę deszczową sukienkę. I z tą deszczową urodą Ukryję pod parasolką. Ułożę mokrą piosenkę O deszczu, co padać musi, O przemokniętej poetce, Co krople dżdżu kocha w duszy. A niebo? Wcale nie płacze  W chmurnej krasie doskonałe. Natura lubi uraczyć Słotą - a nigdy smutkami.

Po drugiej stronie lustra

Obraz
 Mam wielką szafę w pokoju Z przeogromnym na drzwiach lustrem. Lustrzany obraz podwoił Przestrzeń na co dzień przytulną. Oglądam lustrzany pokój, Wszystko tam stoi odwrotnie. Odczuwam dziwny niepokój, Tam świat zmienia się gwałtownie. Więcej marzeń i nadziei, A przede wszystkim inności: Nierealne - a istnieje, W mojej głowie wizje goszczą. Gdyby przejść za taflę lustra I rozpocząć życie odwrotne? Nieznanego losu musnąć, Inność pomnożyć stukrotnie, Doznać bytu odmienności: Wrażeń - co się tu nie dzieją. Widzę w lustrze możliwości, Które w wierszu zaistnieją.

Na miarę własnych możliwości

Obraz
 Nie dognasz oryginału, Chociaż żal za serce ściska, Nie dogonisz magii dzieła,  Które idealnie wyszło. I nie sprostasz ideałom, Gdyż niestety - te bywają Absolutnie doskonałe, Ty zaś wleczesz się pomału. Nie dorównasz do charyzmy, Jaką wielcy posiadają: Ten magnetyzm, ten entuzjazm! W sumie - perfekcyjna całość! Nie dorównasz, nie przeskoczysz, Szukasz w lustrze cech dodatnich. Marzysz wytężając oczy, Że się staniesz idealny. Lustereczko prawdę powie, Że nie każdy jest gigantem! Ambitnie - pozostań sobą, Sobą być - naprawdę warto.